Pogotowie Prezentowe

Sprawiedliwie, czyli rzecz o kupowaniu zabawek

Mały, osiedlowy sklepik papierniczo-zabawkowy z przesympatycznym panem właścicielem. Nieduży – może 5 m2 – ale dobrze zaopatrzony. A już na pewno dokonale rozwiązana kwestia prezentacji produktów, w niczym nieustępująca sprytnym zabiegom korporacyjnych sieciówek. Zabawki i artykuły papiernicze pięknie uśmiechają się z dwóch szerokich półek przed ladą i z szafy tuż obok, do których dziecko ma dostęp niczym nieorganiczny i może po prosu sięgać, a potem błagalnym wzrokiem przekonywać rodzica o słuszności swojego wyboru. Dlaczego o tym piszemy? Ano zaczekajcie, zaraz się wyjaśni. 

Pewnego pięknego dnia właśnie ja – rodzic –  i dwoje przedszkolaków – stają w progach owego sklepiku. Dzieci słyszą magiczne, ukochane przez siebie (i nic dziwnego) słowa: „Dobrze, to dziś wybierzcie sobie mały upominek”. Popłoch – zaczyna się wybieranie, porównywanie, zastanawianie się… Mija kilka minut i są decyzje dwóch małych konsumentów. Jedno dziecko wybiera autko, koszt ok. 35 zł, drugie dziecko – balona. Po prostu zwykłego balona w jedynym słusznym różowym kolorze. Koszt, uwaga, 70 groszy!!! 

I właśnie w tym momencie do głowy rodzica wpada pojęcie „sprawiedliwość”. Bo przecież skoro jedno dziecko wybrało prezencik za 35 zł to drugie niechże wybierze chociaż coś za 25 zł, aby było SPRAWIEDLIWIE, czyli po równo, czyli na tym samym poziomie finansowym. Bo trzeba dzieci traktować sprawiedliwie i nikogo nie faworyzować, nie wyróżniać i starać się dzielić wszystko sprawiedliwie. 

Po takim przebłysku świadomości zaczyna się rozmowa z dzieckiem i zachęta, aby wybrało może coś droższego, innego, większego, lepszego... Jednak negocjacje okazują się bezowocne. Ma być różowy balonik, bo jest „najpiękniejszy na świecie”. Rodzic kapituluje, kupuje i z niemałymi wyrzutami sumienia wychodzi z dziatwą ze sklepu. Rozterki nie mijają – rozważa swoją niesprawiedliwość, zastanawiając się równocześnie w jaki inny sposób wynagrodzić dziecku tę finansową dysproporcję. Ale mijają minuty, godziny, popołudnie i owy „niesprawiedliwy” rodzic obserwuje, że dzieciaki – każde z nich – świetnie bawią się swoimi prezentami i są po prostu szczęśliwe.

Wniosek? Trywialny – dla dzieci nie jest ważne ile kosztuje prezent. Ważne jest to, że sami wybrali dla siebie upominek. Na szczęście nie znają jeszcze w pełni roli i wagi pieniądza i nie wymagają od nas sprawiedliwego, czyli równego finansowego traktowania. Balonik za 70 groszy będzie tak samo drogi jak każda inna zabawka. Dlaczego? Bo najcenniejsza jest w tym wszystkim decyzja dziecka – jego wybór, jego upodobania, nawet jeśli dziwią nas – rodziców. 

Dlatego nie kupujmy sprawiedliwie – kupujmy z sercem i dużą wyrozumiałością dla wyborów naszych dzieci

Tagi:
  • EKSPERCKO

Autor: ela